Magerøya, Nordkapp, Norway

Wyspa Magerøya - N71*03’   E25*41’

Pierwotny plan zakladal, ze w Sarnes u Arnt’a z couchsurfingu spedze jedynie jedna noc, a nastepnie bede kontynuowac wedrowke na poludnie Norwegii. Plany planami, a wyszlo jak zwykle…

Wieczorem porozmawialismy troszke przy kawie i doszlismy do porozumienia, ze wzamian za miejsce do spania (jak sie pozniej okazala rowniez za niewielkie kieszonkowe) rozpoczalem prace przy budowie tarasu I remoncie domu… z  jednego noclegu zrobily sie 3 tygodnie.

Decyzja o pozostaniu na dluzej okazala sie trafna, jeszcze nigdy praca nie sprawiala mi takiej satysfakcji.

Czas spedzony na wyspie Magerøya mozna podsumowac w kilku zdaniach, a glownym slowem przewijajacym sie przez wiekszosc tekstu bedzie “praca”. Codziennie 10-11 godzin malowania, przenoszenia, budowania, skrobania, wstawiania, ukladania itd., do tego 5 godzin snu i przyjemnosc picia kawy o poranku na budowanym tarasie z widokiem na zatoke oraz klify. Tylko te pieprz… renifery, laza  gdzie chca (jak u nas w PL koty albo psy) i zostawiaja swoje odchody. Pracowac spokojnie nie mozna,bo czlowiek co chwila w cos wlazi:).

Klimat tego miejsca budowany jest przez wszystko co nas otacza. Cos czego nie mozna przeoczyc, czyli  brak drzew, czy chocby najmniejszego krzaka, brak nocy - widno jak w dzien przez 24h, brak snu, srednia temperature 7-8 stopni, wiatr, deszcz i szczescie widoczne na twarzy kazdego, kto tu sie pojawia. Jednak to nie natura czy prace tworza atmosfere tego miejsca. Najwazniejszym elementem sa ludzie, ktorzy tu mieszkaja, pracuja lub tylko zatrzymuja sie na nocleg w drodze do celu swojej podrozy.

Przez ostatnie trzy tygodnie przez dom Arnt’a przewinelo sie:  4 Francuzow, 4 Polakow, 4 Niemcow, 2 Austriakow, 7 Finow, 3 Norwegow, Amerykanin, Belg, Wloszka, Rumun, Japonczyk, Argentynczyk I jedna dziewczyna z Izraela. Istna mieszanka narodowosciowa. Zdarzaly sie momenty, ze  w tym samym czasie w domu przebywalo 10-11 osob, co tylko poprawialo wszystkim nastroj. Jedynie ze spaniem bywalo roznie.

To co mi odpowiadalo najbradziej w tym wszystkim, byla kwestia zywieniowa:). Po kilkudziesieciu dniach jedzenia suchego chleba, cebuli i parowek przyszedl czas prawdziwego ucztowania. Wszyscy goscie, ktorzy tutaj przyjezdzali gotowali swoje narodowe potrawy oraz przywozili ze soba jakies “podarki”. Tak wiec przez ostatnie kilkanasicie dni mialem mozliwosc sprobowania Norweskiej, Finskiej, Argentynskiej, Francuskiej, Belgijskiej, Wloskiej, Japonskiej i Rumunskiej kuchni, przyzadzanej przez mieszkancow tychze krajow. 

Owoce morza, pizza, japonskie specjaly,  rumunskie pikantne golabkami, francuskie i norweskie sery (podpowiedz: nawet nie probujcie ciemnego norweskiego sera), belgijskie piwo, mieso reniferow, trujace finskie grzyby… to tylko czesc tego co udalo mi sie tutaj sprobowac. Jednak wszystko co dobre pewnego dnia sie konczy. Jutro ruszam dalej i wracam do dawnego schemata zywieniowego.

Trzon naszej malej spolecznosci stanowilo “4 banditos”, czyli ja, Norweg, Francuz i Rumun. Nazwa wymyslona przez miejscowych norwegow… skad taki pomysl? Nie mam pojecia:)

 

Ostatnio zafundowalem sobie mala rozrywke. Uruchomilem zolta, 20letnia, sportowa zabawke na czterech kolkach.

Co za wspanialem uczucie,  ponownie zasiasc za kierownica. Szczegolnie, ze w okolicy drogi sa bardzo dobre, a policji nigdzie nie widac. Idealne warunki do sprawdzenia mozliwosci tego autka, a bylo co sprawdzac

Tylko na renifery trzeba uwazac… 

 

Ostatni weekend to wielkie otwarcie tarasu, czyli jednym slowem - impreza!!!

Liczba gosci: 30 osob

Przedzial wiekowy: 16 – 65

Ilosc jedzenia: nie do opisania

Ilosc alkoholu:  brak skali

Czas zabawy: 58 godzin

 

Dzis ruszam dalej, kierunek Tromso…

Pozdrawiam wszystkich

Marek

 

PS. Czlowiek lubi sie czasem powloczyc po ciekawych miejscach

 

 

Komentarze (4)
z wakacji;)
1 wtorek, 03 sierpnia 2010 20:04
ania
Marku,....
czuje ze jesteś szczęśliwy!
:))
ale fajnie ;-)
2 środa, 04 sierpnia 2010 10:56
Ciocia Monika
Ty jesteś dwa razy szczęśliwy ;-)a ja spokojna....
:)
3 piątek, 06 sierpnia 2010 06:51
RenataDz
Marek czy Ty im zrobiłeś schabowego i bigos żeby też polskich potraw spróbowali :)))))))))))

Fajnie, że budowa skończona. Jednak pewnie trochę żal opuszczać miejsce, w którym się spędziło 3 tygodnie...

Trzymam kciuki za dalszą część wyprawy.
3...2...1... Norwegio nadchodzę :-D
4 piątek, 08 lipca 2011 14:37
Judyta
Za jakieś pół godziny wyruszam do Norwegii i zupełnie przypadkiem trafiłam na Twojego bloga :-) to niesamowite, bo też zawsze marzyłam o podróżowaniu "z prawdziwego zdarzenia", ale jeszcze nie zebrałam się na odwagę, żeby po prostu rzucić wszystko i ruszyć przed siebie... Jesteś prawdziwą inspiracją, dziękuję :-)
Pozdrawiam i życzę powodzenia!!!

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz:
joomla template