Tromso
Scritto da Administrator Mercoledì 01 Settembre 2010 22:27
Pozytywne myślenie i zbiegi okoliczności - to motywy przewodnie mojej podróży.
Tułaczka z Nordkapp do Tromso zajęła mi 4 dni, podczas których od głodowej śmierci uratowała mnie przemiła kobieta oferując mi chleb i owoce.
dotarłem do "Paryża północy" w dobrym nastroju.
Od samego początku wszystko okładało się dokładnie tak jak powinno się okładać...
Przyjechałem do Tromso na 2 noce i zostałem na 3 tygodnie. Nie zdążyłem nawet rozpocząć poszukiwania pracy, gdy okazało się, ze dzięki przypadkowemu spotkaniu praca znalazła mnie sama.
W taki to oto sposób miałem możliwość dalszego przyuczania się do stolarskiego fachu:)


Nauka raczej nie poszła w las, o czym może świadczyć wybudowany miedzy innymi moimi rękoma dom na wyspie ..... [W ten oto sposób zarobiłem na bilety na trasie: Dania - Wyspy Owcze - Islandia - Kanada]
Jeśli kiedykolwiek, ktoś z was chciałby wybrać się na północ to nie może ominąć Tromso. Skromne 70 tysięczne miasto, pełne pięknych kobiet, przyjaznych i towarzyskich ludzi, otoczone zapierającymi dech krajobrazami.







[polecam stronę Przemka - Wiktora alias pijawka:) , który gościł mnie przez kilka dni http://www.virtualtromso.no/en/panoramas-from-tromso/56-midnight-sun-seen-from-fjellheisen-cable-car.html ]
Początkowo wyglądało na to, ze będzie problem z miejscem do spania. Jednak Disha i Knut okazali się być moimi wybawicielami w tej kwestii. W domu w którym mieszkali spędziłem prawie 3 tygodnie.


Zielony domek albo namiot obok niego.

Fantastyczny czas, z którego nie żałuję ani minuty. Poznałem ciekawych ludzi
oraz wziąłem udział w wielu ciekawych spotkaniach, jak np. "ciasteczkowy poniedziałek" :)
Moja szarlotka


Nauka gry na gitarze z Luca

Klimatu, który tam panował nie ma sensu opisywać bo i tak nie zrozumiecie jakie uczucia towarzyszyły mi przez czas tam spędzony.

W sobotę ruszyłem na południe...
Nocleg u dwóch Kurdów spowodował, ze zastanawiam się nad odwiedzeniem północnego Iraku [podobno da się tam przeżyć :)]
Następnie 500km do Mo i Rana w towarzystwie polskiego kierowcy ciężarówki (zakochanego po uszy w swojej dziewczynie:)
Nocleg na plaży




a na koniec "gwiazdor z nieba", który zabrał mnie następne 500km aż do samego Trondheim i jeszcze na obiad zaprosił. Szkoda, ze taki duży wyrosłem bo była okazja dostać w prezencie dobra kurtkę przeciw deszczowa. Nic to, jak mawiał Pan Wołodyjowski, nie tym razem to będzie następnym...
Pozdrawiam
Marek
| < Prec. | Succ. > |
|---|








Pięknie.
I ta szarlotka...
Jestem pod coraz większym wrażeniem.
Dzięki tej lasce w niebieskiej czapce wiadomo, że nie tylko faceci tam mieszkają.
Więcej zdjęć dziewczyn Maron!!! ;D
miasto rzeczywiscie piekne, urokliwe i kolorowe. nie wiedzialam ze z Ciebie taki cukiernik :)jak wrocisz to pieczesz szarlotke :P
Ja tam wolę jak Marek zrobi jakiś dobry kawał mięcha...
...a szarlotka to na deser!
...a po deserku spanie!
...a po spaniu wiadomo co!
Marek, my friend!! Many thanks for the pictures! I'm very proud to have been a little part of your trip and of your blog as well!! Good luck and keep in touch!
Ciao
Luca
Hi Marek!
Hope your stay in Trondheim turned out great, it's a pitty about the jacket, unfortunately I had only to small sizes.. but I dont think any weather can stop you, jacket or no jacket!
Cheers and good wishes for your trip
"Star from heaven"
Nils
O tak, Norwegia jest przepiękna. Byłam tam ze znajomymi ponad 5 tyg. podczas ostatnich wakacji, z czego 3 tyg. spędziliśmy w Tromso, z czego przez 3 dni (na początku sierpnia) mieszkaliśmy z zielonym domku... u Dishy i Knuta:)
Pozdrawiam serdecznie!!