Running away from Alaska
Friday, 03 December 2010 20:45
The overall plan was that after leaving Fairbanks I will spend about two weeks in southern Alaska. However, because this trip does not have a plan, it has came "a little" differently ...
3 weeks ago.
I met Luke in Edmonton, who told me about very cheap flights to Hawaii so I decided to go there at the earliest opportunity (even the cheapest flights were beyond the reach of my budget, but who cares) .
But, but ... Just before the moment I got to Alaska, I met a person who, proposed sponsorship a flight: Anchorage-Honolulu
Returning to the period of stay in Alaska. I spent a few hours in the cold trying to get a ride to Anchorage. Some impact on my health - no feeling in the fingers of the right foot, bruising and hypothermia. It looked like, the next day will be even cooler the temperature should fall into -34 degrees Celsius. Option with the bus did not work because of the cost. A little not so good the whole situation looked like:)
Everything changed when to satisfy my curiosity I checked the cost of flight from Fairbanks. Promotional ticket from Fairbanks-Anchorage-Honolulu cost as much as a ticket Anchorage-Honolulu (who does not understand what a great sale it was, I can not explain better:)))
30.11.2010. Fairbanks -34 Celsius
8 hours flight.
30.11.2010. Honolulu + 25 Celsius
Welcome to Hawaii!
PS. Unfortunately, i will not upload more photos. My beloved camera (gift from lovely person) went to fuc... up, I mean told me that already it doesn't like me anymore and categorically refuses to cooperate. The way it was said suggested that the camera spoke very seriously.
| < Prev | Next > |
|---|








w stanach sprzęt jest tani. na pewno zarobisz bez problemu na nowy. nie mozemy sie doczekać fotek z hawajskimi laskami ;)
Powiem Ci, że niezły pomysł z tym tripem:D będę śledził twoje wojaże.
Hawaje to chyba idealne miejsce na dorobienie. Znajdz robote na jakiejs plazy i za kilkanascie dni dobry aparat bedzie :)
sorry,ja tutaj czegoś nie rozumiem-nocowanie na plaży,w cudzych garażach i proszenie o butelkę wody,to "zgrywanie się na trampa",jak rozumiem..z drugiej
strony wypasiony plecak//wypasiony sprzęt-bo chyba niezbyt szanowałeś sobie
cyfrowy aparat,skoro skasowałeś go w kilka tygodni.Oraz-pewnie-wypasione wyposażenie w Twoim "trampowym"plecaku,bo nikt normalny w bluzie i butach z Tesco nie przetrwa kilku tygodni na Alasce przy -34oC?Lot z Alaski na Hawaje-
to mniej więcej tak "obieżyświatowe" jak przedstawienie przeciętnym polskim emerytom,żeby "fundneli sobie" lot do Papui Nowej Gwinei.Sorry,ale takie
"podróżowanie" tchnie fałszem.Może zacznij pisać ile to naprawdę kosztuje,
ile kosztuje to co masz na sobie i utrzymanie w podróży,jak ogromne kwoty do tej pory musiałeś wydać, i ile posiadasz na kartach kredytowych,kiedy przestajesz "jeść owsiankę".W innym przypadku,ludzie-szczególnie młodzi-którzy
przeczytają Twoje motto-"podróżujesz prawie za darmo"-spotkają się z jedną wielką ściemą.Bo nie wystarczy im na wylot do Bostonu,co dopiero do Anchorage.
To czego sie nauczylem podczas tej podrozy to nie wydawac sadow o ludziach bezpodstawnie. Ty widze tej lekcji jeszcze nie odrobiles, wiec dobra rada z mojej strony, przeczytaj dokladnie to co napisalem przez ostatnie 7 miesiecy, a nie bedziesz musial pisac glupot.
Pozdrawiam:)
Lekcja pod tytułem 'człowiek' okazuje się zwykle bardzo zaskakująca..soli pozbywałam się parę razy w czasie autostopowych podróży.I ten wstyd gdy uświadamiasz sobie że osądziłeś chociaż nie było podstaw. Taka nauka człowieczeństwa, że niech religie się chowają po kątach!!!Ludzie są DOBRZY:)Ludzie POMAGAJĄ BEZINTERESOWNIE A my? Zakute zbroje... jesteśmy zaszczuci drugim człowiekiem, taka durna cywilizacja (i tu nie chodzi tylko o kapuche!!!!!)...Wyjdź poza codzienność, łatwiej to dostrzeżesz czy poczujesz, czego życzę Ci, bo to straśnie miłe uczucie:))) No i pozdrawiam oczywiście.