Blog

Sinagapur

Thursday, 08 November 2012 07:05

There are no translations available.

Trafilem tu przypadkiem, ot jakos tak wyszlo, ze trzba bylo kupic bilet wyjazdowy z Indonezji (wszyscy wiedza, ze kazdy turysta marzy tylko o tym, aby osiedlic sie w Indonezji i pozostac tam na zawsze), a ze lot do Singapuru byl najtanszy to padlo na to panstwo-miasto.

Jeszcze tylko nocleg w muzelmanskiej modlitewni na lotnisku, 3 godziny lotu i bylem na miejscu...



Male Indie, China town, mala Arabia, duzo bialych, miks narodowosciowy, kulturowy, religijny, niby powinno byc ciekawie, a jest... nudno. Kilkugodzinny spacer nie poprawia oceny tego miejsca, wynik: duze azjatyckie miasto w europejskim stylu; i tylko jena mysl: trzeba stad jak najszybciej spadac





Kuchnia hinduska na wysokim poziomie, tak samo jak ceny. 9 dolarow za posilek dla czlowieka, ktory przez 22 miesiace zyl za 2 dolary dziennie to stanowczo za duzo. ale coz... Australia dala zarobic, to dajmy i my :)



wszedzie tylko zakazy, nakazay, kary...








3 dni i uciekam.

malo pisania o malo ciekawym (wg mnie:) zakatku swiata

 

...

Saturday, 13 October 2012 19:20

There are no translations available.

fot.Reuters

San Pedro Sula rządzi ! Najniebezpieczniejsze miasto na świecie.
Rok temu właśnie w tym miejscu, oszukany przez kierowce miejskiego autobusy, zgubiłem się w najgorszej z wszystkich - południowo wschodniej dzielnicy, gdzie sklepy z cukierka

mi maja ochronę wyposażona w długą bron palna ... biały człowiek, wieczorem, z wielkim plecakiem, sam, zagubiony, wszyscy śledzą cie wzrokiem, dziwne rozmowy, dziwne sytuacje - polecam fanom adrenaliny :)


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114871,12650755,Najniebezpieczniejsze_miasta_swiata_sa_w_Ameryce_Pld_.html?i=0

   

Indonezja

Monday, 24 September 2012 05:54

There are no translations available.

Dwa miesiace na Australijskiej farmie juz za mna... bylo ciezko, ale jeszcze  zyje.

Najwazniejsze, ze w kieszeni siedza pieniazki i czekaja, az wymienie je na dobra, niedostepne dla mnie przez ostatnie 22 miesiace, a ze Azja jest tania to bedzie tego troche! Witajcie papierosy, piwo, czekolado, kawo, obiedzie o smaku innym niz owsianka, nocy w hostelu, itd...

(W ciagu ostatnich 22 miesiecy spedzilem w hostelu zaledwie 7 nocy i to tylko daltego, iz bylem chory)

(Farma na ktorej zarabialem ma bagatela 22 000 h. Dojazd do miejsca pracy zajmowal mi 1 godzine. Ryzyko utraty zycia - wysokie. Zarobki - niskie. najczesciej spotykane zwierze - Brazowa Kobra Krolewska)


Przylecialem na Bali, do Kuty, najbardzij imprezowego meijsca w Indonezji... 3 godziny i juz mam dosc tlumow Australijskich i Amerykanskich turystow, ktorym tylko jedno w glowie. Czas uciekac!

Na zdjeciu najlepszy papaieros jaki palilem w zyciu, jesli ktos wybiera sie  do Indoenzji to poprosze o kilka paczek tego cuda.


Poszukiwania taniego hostelu trwaly dlugo i nie przyniosly oczekiwanego rezultatu. Minie jeszcze troche czasu zanim naucze sie wyszukiwac tanie hostele, poki co 9 dolarow za noc - czyt. jest drogo.

Zaledwie kilka godzin po przyjezdzie okazuje sie, ze zostane na Bali dluzej niz oczekiwalem, nastepnego dnia zaczyna sie swieto Nyepi czyli "Dzien Ciszy", poprzedzony "Dniem Halasu"... co oznacza, ze wszystko, wlacznie z lotniskiem, hotelami, restauracjami, transportem meijskim, itd. bedzie zamkniete (o szczegolach za chwile)

Nie narzekam, nie ma co sie denerwowac, nigdzie mis ie nei spieszy, zatem relaksuje sie na lezaku przed hostelem i czekam az cos ciekawego sie wydarzy. Hostel okzuje sie genialny, rodzinna atmosfera, kilka darmowych posilkow, kawa, piwko i wieczorne imprezy z wlascicielami, a wszystko w cenie 9 dolarow za dobe :)


Nyepi czyli, tak w skrocie,  swieto ciszy i poprzedzajace je swieto halasu, czas zabaw, parad ulicznych i fajerwerkow. Mieszkancy miast i wiosek zorganizowani w stowarzyszeniach, przez wiele miesiecy tworza posagi oraz ukladaja fabule przedstawien dotyczacych hinduskiej religii. Dzien przed swietem Nyepi, przed dniem ciczy, odbywaja sie parady  ulicami miast. Kolorowe stroje, posagi bogow, muzyka, scenki z mitologii, fajerwerki i ulice pelne mieszkancow oraz turystow.













Dzien Ciszy nie zapowiadal atrakcji. Wszystko pozamykane, hostele, restauracje i puby pozasłaniane kurtynami, tak aby nie bylo widac co robia w srodku goscie. Nawet okna hosteli i domow zostaly zasloniete tekturowymi kartonami, tak aby nie bylo widac swiatla palonego w srodku... i jeszcze ta cisza, nie slychac muzyki ani samochodow. Tylko odglosy psow gdzies w oddali.

Postanowilem wybrac sie na spacer... ominalem barykade zastawiajaca wejscie i wyszedlem na ulice. Miasto przypominalo  film katastroficzny, puste i ciche ulice, gdzie tylko kawalek papieru unosi sie w powietrzy napedzany podmuchem wiatru.  Kilka minut pozniej uslyszalem szept zza jednej z kurtyn - ktos mowil - idz do hotelu, wracaj do siebie, nie mozesz byc na ulicy, mozesz miec duzo problemow, wracaj! Wrocilem. Po drodze spotkalem ejszcze dwoch mezczyzn na rowerach, ktorzyz groznymi minami tlumaczyli mi cos w ichniejszym jezyku - nie zrozumialem, usmiechnalem sie i szybko ewakuowalem do hostelu. Tam tez dzieki wlascicielowi udalo mi sie dowiedziec, ze jakims cudem uniknalem aresztu, gigantycznej kary pienieznej i cholera wie czego jeszcze:) Mezczyzni spotkani po drodze byli strznikami religijnymi, ktorzy pilnowali przestrzegania zasad swieta Nyepi. Szczesliwie dla mnei okazali sie laskawi :)

Zaraz po zakonczeniu swieta udalem sie w droge do Yogyakarta, kultorowego centrum Indonezji.

Norma w krajach azjatyckich jest to, ze zaraz po poznaniu ( pierwsze 30 sekund) obcokrajowcow pyta sie o imie, wiek, stan cywilny i kontakt na facebooku :) Z tymi  trzema panami rozmawialem cala minute i sa juz moimi facebookowymi "przyjaciolm" 


Dee, ktora poznalem w sklepie spożywczym i spedzilem z nia nastepne 2 dni podziwiajac kulture Indoenzji


oraz regionalne przysmaki


Prambanan - Zespol swiatnynny polozony niedaleko Yogyakarta.

Stalem sie tam atrakcja kilku wycieczek (wygladam jak David Beckham:)))))

liczba zdjec z miejscowymi - okolo 90 sztuk, plus kilka grupowych:)






smażony nietoperz - cudo !



Stacja benzynowa :)



   

Im Back!

Saturday, 21 July 2012 12:55

There are no translations available.

Back home!!!

PŁOCK (POLAND)

5 continents - 42 countries - 790 days - 61 000 km by land (51 000 hitchhiking)


   

790 dni pozniej...

Sunday, 15 July 2012 10:17

There are no translations available.

zostalo 1260km - jesli ktos chcialby przespacerowac sie kilka kilometrow na trasie Warszawa - Plock, to zapraszam (wiecej na This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it )





   

Page 1 of 24

<< Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Next > End >>
joomla template